Ach co to był za bal!
Na wiele, wiele par! Ze wspaniałymi nagrodami, wytrzymałymi
tancerzami i orkiestrą, która im niezmordowanie przygrywała.
Ale najpierw... trzeba było zdążyć z zakupem biletów.
Okazały się bowiem niesamowitym rarytasem i ci, co ociągali się z ich nabyciem,
sobotni wieczór 12 listopada spędzili przed telewizorem.
Szczęśliwcy z biletami stawili się na wspaniałą salę w Centrum Kulturalnym
na Pierrefonds. Nie było na balu wytartych jeansów i wyciągniętych
T-shirtów, zamiast nich błyszczały wspaniałe kreacje pań, na tle elegancko
przyodzianych panów. Dominowała czerń.
Nie czekano na oficjalne otwarcie, gdy tylko zabrzmiały pierwsze
rytmy, na parkiecie pojawiła się para tancerzy, od której nikt nie
odrywał wzroku. Szybko jednak zrobiło się tak gęsto, że szefowa szkolnego
komitetu rodzicielskiego – Pani Małgosia Kwiatkowska – miała problem z oficjalnym
rozpoczęciem imprezy.
Po kilku słowach wstępu – wraz z dyrektor szkoły Panią Elżbietą
Jędrzejowską – dały znak, że zabawę oficjalnie czas zacząć. Znów ruszono
w tany, by za chwilę z żalem przerwać je dla kolacji. Po smacznym posiłku
serwowanym przez Bufet Wiesława i równie pysznym deserzebył czas na
nagrody. Dzięki licznym sponsorom było co losować, a wygraną, na którą
wszyscy czekali, był bilet do Polski. Niestety, wygrana była tylko jedna.
A potem już była tylko zabawa! Orkiestra KRAK grała stare szlagiery i najnowsze
przeboje. Można było zażyczyć sobie wszystkiego... poza Lady Pank. Na parkiecie
tancerzy nie ubywało, niektórzy próbowali nawet swoich sił
na scenie, chwytając za mikrofon. Gdy przed godziną drugą zapowiedziano rychły
koniec zabawy, sprzeciw był ogromny. Przekonaliśmy organizatorów!
Tańczyliśmy pół godziny dłużej!
I ja tam byłam. Wino do kolacji piłam. Doskonale się bawiłam
i ten oto komentarz popełniłam.
Violetta Pieniak
|