Świąteczne marzenia dyrektora
Przyszedł nagle, bez zaproszenia, korpulentny jegomość w czerwonym płaszczu
i dziwacznej czapie tego koloru. Rozsiadł się wygodnie, przygładził siwą
brodę i rzekł: - Nie dostałem Twego listu, domyśliłem się, że pewnie tradycyjnie
odkładałaś do ostatniej chwili i nie zdążyłaś. Nie odezwałam się, cóż
było mówić, przyznać ze wstydem, iż tak właśnie było? Na dodatek nie
oczekiwałam tej wizyty, w końcu do najgrzeczniejszych nie należę.
- Więc jak? Czyżbyś nie miała żadnych życzeń?
- Oczywiście, że mam. Jak każdy. Długą listę możliwych i niemożliwych do
spełnienia. Daj mi sobie tylko przypomnieć, gdzie...
Do pokoju wpadł rozradowany Hektor (pies-domownik), triumfalnie
dożuwając strzępy jakiegoś papieru.
-Chyba znalazłam - jęknęłam
– Pozostanie odtwarzać z pamięci, a jej do niezawodnej daleko.
- Zapomniałem uściślić: nie proś o nowy samochód, kino domowe, wakacje
na Hawajach, gdyż tych zamówień mieliśmy tyle, że wszystkie czekają
sklasyfikowane jako „backorder”, przewidziana data realizacji: następne stulecie.
- Wielka szkoda – pomyślałam - jedna z koleżanek nauczycielek tak chciała
dostać pod choinkę nowy samochód!
-Aha, jeszcze jedno: Twoje osobiste życzenia mnie nie interesują. Przyszedłem
tu ze względu na szkołę.
-???
-Robiąc porządki przedświąteczne, trafiliśmy na zamówienie chyba z
lat osiemdziesiątych minionego wieku, gdzie bodaj Ministerstwo Wielokulturowości
zwraca się z prośbą o wsparcie szkół etnicznych. Uprzedzam – budżetu
żadnego już niestety nie mamy, ale moralnie – ho! ho! ho! możemy Was wspierać.
Przeglądałem ostatnio w internecie Wasz biuletyn, więc to i owo wiem. Na
brak uczniów nie narzekacie...
- Nie, ale od przybytku głowa nie boli, Chcemy od stycznia rozdzielić grupę
przedszkolną na dwie. Byłoby dobrze, gdyby jeszcze parę dzieci doszło. Możesz,
proszę, ogłosić po drodze, że przyjmujemy dzieci od trzech lat? A gdybyś
tak jeszcze mógł sprawić, żeby wszyscy mieli tak samo nastawione zegarki...
Żeby godzina 9.00 była dla wszystkich bez wyjątku: uczniów, rodziców
i nauczycieli o 9.00. Można byłoby zaczynać lekcje punktualnie, z kompletem
dzieci w klasie...
-Potwierdza się to, co słyszałem o Tobie. Marudna jesteś!
-Nie. Chyba mam alergię na spóźnialskich, z wiekiem się zaostrza.
- Zamiast utyskiwać, opowiedz lepiej jak się mają twoje koleżanki nauczycielki.
Czytałem, że macie dynamiczne i kreatywne grono nauczycielskie, lecz ciekaw
jestem, jak radzicie sobie z brakiem motywacji uczniów, którzy
pewnie w sobotę woleliby grać w hokeja, pływać, czy tkwić w internecie.
- Podobno prawdziwy nauczyciel musi mieć - oprócz wiedzy - dziecięcą
ciekawość świata, talenty aktorskie, anielską cierpliwość połączoną z niemal
diabelskim sprytem i niespożytą energią.
- Teraz rozumiem dlaczego o nauczycieli coraz trudniej!
- Wracając do motywacji... To zasługa nie tylko kompetentnego grona, główną
rolę odgrywają rodzice. To oni od najmłodszych lat dziecka decydują, czy
dziecko chodzi do szkoły, czy nie. Bez stałej współpracy z rodzicami,
niewiele byśmy zdziałali. A jeszcze są wśród nich i tacy, którym
nie szkoda czasu na pracę w Komitecie Rodzicielskim, robią kawę, pieką i
sprzedają ciasta, organizują choinkę, zabawy...
- Właśnie, tu z pewnością mogę Wam pomóc !
-Chcesz organizować zabawę wiosenną ?
- Nie, nie, Małgosia Kwiatkowska ze swoją ekipą zrobi to pewnie lepiej. Ale
mogę wam podarować renifera na loterię, albo stanąć w barze ...
- Z tym zgłoś się do Przewodniczącej Komitetu Małgosi. Ale dla mnie i przypuszczam,
że dla wszystkich uczniów mógłbyś coś zrobić: uprościć ortografię
polską. Wyobraź sobie: tylko jedno „u”, jedno „h” i jedno „ż”-rozmarzyłam
się.
Przyjrzawszy mi się z uwagą, wycedził:
- Myślę, iż czas, by szkołą zajął się ktoś inny.
Gwałtowne ujadanie Hektora wyrwało mnie z tej drzemki. Ulicą
przechodził korpulentny jegomość w czerwonym płaszczu i dziwacznej tego samego
koloru czapce. Padał śnieg, lśniły świąteczne dekoracje i wtedy dotarło do
mnie, iż nadszedł czas świątecznych życzeń i serdeczności.
Życzę wszystkim nauczycielkom i ich rodzinom,
wszystkim rodzicom oraz uczniom
spełnienia wszystkiego, czego sami sobie życzycie,
oby każdy dzień nowego roku był radośniejszy i piękniejszy od poprzedniego.
Wesołych Świąt i wszelkiej pomyślności w 2005.
Do zobaczenia 8 stycznia (tak, tak nie pomyliłam się - 8 stycznia)
o godzinie 9.00.
Elżbieta Jędrzejowska
|