Z życia (szkolnego) wzięte
A dokładnie ze sprawdzianów i lekcji historii klas I i II kursów
licealnych. Mój całoroczny plon nie jest obfity, ot zaledwie kilka
lecz jak charakterystycznych dla szkoły sobotniej momentów.
Zbliżamy się już do połowy naszego czasu lekcyjnego.
– Proszę pani, ja myślę że zgubiłem fotokopię, którą nam pani dziś
dała.
Wiesz, to właściwie jest genialne, jak udało ci się
w ciągu pół godziny zgubić fotokopię w klasie.
Tu włączył się do naszej rozmowy kolega roztargnionego ucznia.
– Słuchaj, ty nie wziąłeś tej fotokopii od pani.
Dalej lekcja potoczyła się swoim trybem aż do momentu gdy
powiedziałam:
- Mezopotamia leży w dorzeczu dwóch rzek; rzeki Tygrys i rzeki Eufrat.
Widzę rękę do góry. – Proszę pani, ale tu w fotokopii pisze „Tygrysu”
a pani mówiła „Tygrys”.
W tym momencie nie ma rady, mimo że mamy historię, szybciuto robimy
odmianę przez przypadki aby wyjaśnić co z tym Tygrysem.
Ciągle upieram się, że uczniowie powinni zapamiętać polskie nazwy epok na
osi czasu. Po kolei trzeba więc nanieść: prehistoria, starożytność, średniowiecze,
nowożytność i czasy najnowsze. Gdy pamięć zawodzi często zdarzają się próby
dostosowania francuskich nazw ale najbardziej spodobała mi się propozycja
„świat tymczasowy” na ostatnią epokę.
Poetycką nazwę wymyśliła też uczennica dla szlaku handlowego istniejącego
w VI wieku. „Szlak ziarna wiosny” brzmi dużo lepiej od prozaicznego
szlaku korzennego. Ta sama uczennica obraz Leonarda da Vinci Dama z łasiczką
przemianowała wdzięcznie na „Panna z łasajką”. Uporczywie również
uczniowie przekonują mnie że słynny fresk tegoż artysty Ostatnia wieczerza
można nazwać równie dobrze „Ostatnia kolacja” nic nie tracąc
z głównego wątku przedstawionego wydarzenia.
Pańszczyzna to trudne słowo. Więc drogą skojarzeń, jeśli duże gospodarstwa
rolne szlachty to folwark, w takim razie przymusowa praca chłopów na
polu pana to może folwarstwo, bo niby skąd pańszczyzna.
A teraz dowód na to, że jeden uczeń przekonał się do polskości do
tego stopnia, że aż zaproponował swoją wersję refrenu naszego hymnu:
Marsz, marsz Dąbrowski,
Z ziemi włoskiej do Polski.
Za twoim przewodem
Złączę się z narodem.
Ostania lekcja skończona, ostatnie życzenia wakacyjne, wszyscy wychodzą,
ostatnie rozmowy już w drzwiach. Moje pytanie pełne nadziei do jednej z uczennic.
- Czy mogę liczyć na to że przez wakacje spoważniejesz?
Głęboki namysł i całkowicie szczera odpowiedź:
- Nie wiem proszę pani, chyba nie.
Wrócę we wrześniu aby sprawdzić.
Jolanta Woźnowska
|