Ku pamięci
Poproszono mnie żebym napisał coś o naszym Wielkim. Chyba od razu wiadomo,
że chodzi
o naszego Papieża Jana Pawła. Przestraszyłem się
więc, bo to tak, jakby poprosić pierwszoklasistę żeby napisał coś
o teorii względności Einsteina.
Nie ulega wątpliwości, że Jan Paweł II, Karol Wojtyła porwał cały świat.
Nie ulega wątpliwości, że jest, że był jednym z nas, wyrosłym na polskiej
ziemi, w trudnych warunkach rodzinnych, w okrutnym czasie wojny. Pozbawiony
najbliższych, pozbawiony Ojczyzny, samotny wśród ludzi, potrafił oczarować
świat swoim poświęceniem, troską, miłością płynącą Ewangelii. Lamal konwenanse
religijne, polityczne i społeczne. Zdumieni jesteśmy Jego olbrzymią twórczością
pisarską, wzorem postawy chrześcijańskiej, niedoścignionym modelem człowieka.
Był bliski wszystkim ludziom, wszystkim pokoleniom. Świat przystanął w swym
pędzie i pochyli głowę ze smutkiem kiedy On odszedł .
Nigdy nie miałem możliwości spotkać się z Nim twarzą
w twarz, klęknąć i ucałować Jego biskupi czy Piotrowy pierścień. Ale mimo
wszystko miałem szczęście widzieć Go z tłumem, "otrzeć się" o Niego na pielgrzymkowych
szlakach, zasłuchać w opowiadane o Nim historie, czy oglądać pisane przez
Niego sztuki teatralne.
Chodząc do szkoły w Krakowie, tyle razy przechodziłem ulicą Franiciszkańską,
przy której stał pałac biskupi w którym mieszkał gdy zarządzał
archidiecezją krakowską. Podnosząc głowę, widziało się okno Jego mieszkania.
To stamtąd "rozmawiał" z nami w czasie późniejszych pielgrzymek, przekomarzał
się błogosławił.
Moja droga oazowa (nazwa młodzieżowego ruchu odnowy Światło- Życie), pełna
jest wspomnień o Nim, ale .. z drugiej ręki. Jeżdżąc po różnych
ośrodkach, wszędzie napotykałem Jego ślady. Był dla nas, młodych, wzorem
i był naszą dumą.
Otrzymałem ostatnio dużo anegdot, czy kawałów rysunkowych o naszym
Papieżu. Wzbudzają uśmiech i rozrzewniają, ukazując Jego ludzkie podejście
do życia. Wszystkie są pełne szacunku dla Jego osoby, pełne ciepła i czułości.
Żałuję, że przez 27 lat Jego pontyfikatu nie odwiedziłem Go w Watykanie.
Zazdroszczę tym, którzy byli u Niego w Rzymie, mogli się z Nim spotkać
sam na sam, czuć Jego bliskość. Ale i tak w tych wszystkich moich spotkaniach
z Nim, choćby nawet dalekich, w tłumie, gdzie przecież mnie prawie nie ma,
miałem zawsze swoje własne “sam na sam” z moim Papieżem. I to są te cudowne
wspomnienia z moich prywatnych audiencji z Ojcem Świętym Janem Pawłem II.
I jestem Mu wdzięczny za to całym sercem
Andrzej Jurga
|
|