Zaginiony Bohater
ODZEW ZZA OCEANU
„Nazywam się Sławek Snopek i piszę do Państwa z małego miasteczka
Wąwolnica w Polsce. Znalazłem dziś w Internecie strony polskiej szkoły w
Pointe Claire” – Tak zaczyna się list, który kilka dni temu otrzymałam
pocztą elektroniczną. Po raz kolejny doceniłam ten cud techniki, jakim jest
Internet. Sama z powodzeniem korzystam z niego szukając czegokolwiek na
jakikolwiek temat, a jednak zdziwiłam się, że ktoś, w niewielkim miasteczku
we wschodniej Polsce odnalazł w nim naszą szkołę. Po co? Czytajcie dalej!
„Ucieszyłem się niezmiernie, że w moich poszukiwaniach trafiłem właśnie
na adres szkoły polskiej. Otóż od lat interesuję się losami jednego
z polskich oficerów z czasów II wojny światowej, który
urodził się w mojej rodzinnej miejscowości, a po licznych perypetiach życiowych
osiadł w Montrealu, tam zmarł i jest pochowany na cmentarzu weteranów
Field of Honour w Pointe Claire. Tym oficerem jest Stanisław Kostka Krzymowski
- spadochroniarz, tzw cichociemny. Dowodził on pierwszym wylotem skoczków
spadochronowych do okupowanej Polski w lutym 1941 roku. W moim prywatnym
archiwum posiadam wiele dokumentów i pamiątek związanych z osobą
tego wielkiego (nie waham się użyć tego słowa) Polaka - patrioty. W wyniku
długich poszukiwań udało mi się również ustalić dokładnie gdzie został
pochowany. Jak wspomniałem spoczywa On w jednej z kwater cmentarza weteranów
w Point Claire przy 703 Donegani Ave, w sektorze P, kwatera a-6,P-7.I tu
właśnie moja prośba. Chciałbym prosić, o ile to możliwe, o sfotografowanie
mogiły, w której spoczywa major Krzymowski i przesłanie mi fotografii
pocztą elektroniczną. Ze stron internetowych Waszej szkoły wiem, że są wśród
Państwa uczniów i tacy, którzy interesują się historią lotnictwa
okresu II wojny. Losy Majora Krzymowskiego są prawdziwą lekcją historii
dotyczącą tamtych lat, dlatego mam nadzieję, że w gronie Państwa uczniów
znajdzie się ktoś, kto zechce pomóc mi w udokumentowaniu tego ostatniego
miejsca związanego z moim Bohaterem.”
Odpisując na list, nie omieszkałam przy okazji napisać, że szkoła od
lat odwiedza groby spoczywających na tym cmentarzu Polaków. Okazało
się, że odpowiedź ta ucieszyła nie tylko Pana Sławka, ale wzruszyła też
ogromnie córkę poszukiwanego Bohatera.
|
„Zdjęcie to wykonane
było w Toruniu, w 1938 roku, gdy Stanisław Krzymowski służył w 4-tym Pułku
Lotniczym. Tu jeszcze w stopniu kapitana. Na kieszeni na lewej stronie piersi
ma przypiętą Odznakę Pamiątkową 7. Pułku Ułanów, która była
wręczana żołnierzom nieskazitelnym honorowo, mającym za sobą przynajmniej
6-miesięczną służbę w pułku na froncie lub 2 lata służby
zawodowej. Innym warunkiem uprawniającym do jej noszenia było odznaczenie
orderem Virtuti
Militari lub Krzyżem Walecznych.
Major Krzymowski spełniał wszystkie te warunki (z wyjątkiem odznaczenia
orderem VM).”
|
„Podzieliłem się właśnie przed chwilą informacjami, które otrzymałem
od Pani, z córką majora Krzymowskiego mieszkającą
w Warszawie. Jest niezmiernie wzruszona wieściami zza oceanu tym bardziej,
że po wojnie straciła na wiele lat kontakt z Ojcem, a kiedy dowiedziała
się w 1969 roku, że jest ciężko chory i chciała z nim nawiązać bliższy kontakt
- Ojciec jej zmarł. Do dziś również nie znała dokładnego miejsca
spoczynku swego Ojca. Jej wzruszenie jest tym większe, że to właśnie polska
młodzież odwiedza cmentarz, na którym przyszło spocząć jej ojcu.
Jeśli chodzi o losy majora, to były one bardzo poplątane, tak jak zresztą
losy wielu Polaków po II wojnie. Niemniej trzeba powiedzieć,
że jego życiorys jest chyba bardziej niezwykły niż inne.
Jako nastolatek uciekł z domu, żeby walczyć o wolną Polskę w Legionach
Piłsudskiego, potem jako ochotnik walczył w wojnie z bolszewikami, gdzie
zdobył szlify oficerskie. W latach 20-tych wstąpił do lotnictwa i służył
w 3 i 4 pułku lotniczym. Po kampanii wrześniowej przedostał się do Francji,
następnie do Anglii, gdzie zgłosił się na ochotnika by powrócić do
Kraju jako dywersant. Po przeszkoleniu w dywersji otrzymał odznakę skoczka
spadochronowego o numerze 1. Lot do okupowanej Polski, którym dowodził
major Krzymowski, był w ogóle pierwszą taką akcją aliantów,
w której skoczkowie z wolnej strefy skakali na okupowane terytorium.
Doświadczenia z tej akcji były wykorzystane przez aliantów do organizacji
dalszych zrzutów do krajów okupowanych.
W czasie okupacji major walczył w szeregach AK, w komendzie okręgu
w Kielcach, a po upadku powstania warszawskiego w Komendzie Głównej
Armii Krajowej.
Po wojnie był skazany na więzienie UB w Łodzi. Po zwolnieniu w
r. 1946 został aresztowany ponownie w Kielcach. Uciekł z więzienia UB
w Kielcach i przez zieloną granicę przedarł się do Anglii skąd po kilku
latach wyjechał do Kanady. Niestety nie mam zbyt wielu informacji o jego
powojennych losach, również tych w Montrealu.”
Fragment innego listu:
„Dzięki Pani docieram wreszcie do tych ludzi, miejsc i informacji,
o których czasem myślałem, że jednak pozostaną dla mnie nieosiągalne.
Cieszy mnie to tym bardziej, że mogę się tymi informacjami dzielić z Panią
Krystyną, która jest osobą starszą i samotną. Kiedy z nią rozmawiam
widzę jaką radość sprawiają jej te nowe szczegóły dotyczące jej Ojca
i sam fakt, że ktoś gdzieś tam daleko pochyli się czasem nad jego mogiłą.
Tu w Polsce takim miejscem, w którym wspominamy Majora jest pomnik
na cmentarzu w Wąwolnicy poświęcony weteranom II wojny światowej. Są na
nim umieszczone pamiątkowe tabliczki z nazwiskami Polaków, którzy
walczyli o wolną Polske i ginęli, bądź tak jak Major Krzymowski zmarli
już po wojnie, często na obczyźnie.”
„Wczoraj odwiedziłem w Warszawie Panią Krystynę. Dziękuje ona za pozdrowienia
i również pozdrawia Panią i młodzież z Państwa szkoły”. – to
odpowiedź na pozdrowienia, jakie
przekazałam w imieniu szkoły dla Pana Sławka i córki majora
Krzymowskiego.
Przytoczyłam w biuletynie fragmenty listów od Pana Sławka, by
uświadomić wszystkim, jak wiele może dla niektórych znaczyć nasza
tradycyjna wizyta na cmentarzu, podczas której uczniowie odnajdują
groby Polaków i zapalają na nich znicze.
Szkoła ufundowała cztery egzemplarze książki. „Groby żołnierzy Polskich
Sił Zbrojnych na Cmentarzu Weteranów Field of Honour w Pointe Claire”,
wydanej przez Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2003. Autorami
tej publikacji są Kajetan Bieniecki, Lech A. Czerwinski. Dwa egzemplarze
zostaną wysłane do biblioteki w Wąwolnicy, rodzinnej miejscowości majora,
oraz po jednym dla jego córki i Pana Sławka.
P.S.
Ogromnie zaangażowana w tą sprawę Jolanta Woźnowska, nauczycielka historii
w klasach licealnych, odnalazła mieszkającą w Montrealu wdowę po majorze
Krzymowskim - Mirę Krzymowską, która bardzo się ucieszyła z szansy
kontaktu z córką swego zmarłego męża. Co więcej – obie Panie już nawiązały
korespondencję. Dodajmy nieskromnie, że stało się tak, po części, dzięki
istnieniu naszej szkoły.
Violetta Pieniak
W tekście wykorzystano fragmenty listów Sławomira Snopka, za
zgodą ich autora, oraz nadesłane przez niego zdjęcie.